Jako że fantastyka jest bardzo podatna wymyślanie nowych historii i bohaterów, jest ona wykorzystywana w praktycznie każdej dziedzinie mediów. Jednak mimo wszystko opowiadania fantasy najrzadziej są wykorzystywane w sztuce filmowej. Mimo wielkiej popularności ekranizacji hitów książkowych, filmy na bazie fantasy dalej są rzadkością. Nie liczę oczywiście filmów nisko budżetowych, które powstają chyba tylko po to, żeby reżyser mógł wpisać sobie kolejny film do portfolio. Jest kilka powodów, dla których producenci filmowi rzadko podejmują się tematyki fantasy w filmach. Najważniejszym z nich jest chyba fakt, że filmy fantasy pochłaniają naprawdę duży budżet.
Same efekty specjalne wykorzystywane do stworzenia lecących smoków, palących okolicę są bardzo kosztowne. Mimo postępującej komputeryzacji dalej jest to bardzo kosztowny interes, a producenci nigdy nie mają pewności, że taka inwestycja zwróci się im po premierze filmu. Drugim powodem rzadkiego ukazywanie się filmów fantasy jest trudność ekranizowania książek w takiej tematyce. Naprawdę trudno trafić w wizję aktora książki, a jeszcze trudniej dopasować się do wymagań widzów. Każdy widzi krasnoluda, czy elfa trochę inaczej i mimo ustalenia paru wzorów przez filmy które się już ukazały, dalej trudno jest trafić w gusta tak rozległej widowni.
Z jednej strony taki stan rzeczy jest po myśli fanów fantasy, którzy nie chcą, żeby ktoś szkalował ich ulubiony gatunek. Jednej z drugiej strony trochę szkoda, że tak niewielu boi się podjąć wyzwanie i spróbować zrobić coś, co spodobało by się jeśli nie wszystkim, to chociaż większości fanów fantasy. Dobrym przykładem może być ekranizacja „Władcy pierścieni”, która okazała się hitem kinowym i spodobała się naprawdę sporej rzeszy fanów elfów i krasnoludów.
Zobacz także
Na naszej drodze stanąć mogą krasnoludy, elfy i inne przedziwne istoty. Jednak dla innych fantastyka to tylko dziwny świat, do którego uciekają ludzie zamknięci w ...